strona główna




2012-02-12 00:20:08

krystalicznie brudno


Smak piwa, przywołuje stare czasy, mimo że tak bardzo nie odległe.
Nie pamiętam kiedy piłam ostatnio piwo. Aż dziwne, jeżeli chodzi o moją osobę.
Ale dzisiaj jakoś wyjątkowo mnie wziął smak.
Biorę łyka i przed oczami błyskają mi obrazy z przed roku, dwóch lat, trzech lat...
Wszystko to w jakiś sposób zostało odcięte.
Czy żałuję? Nie, nie żałuję.
Na pewno nie żałuję że zamieniłam swoje "piwne" rozwiązywanie problemów na trzeźwe spostrzeganie pewnych trudności i stawianie im czoła twarzą w twarz, a nie za zasłoną tych paru procentów.

Ale dzisiaj jest mi smutno. Potrzebuję się zrelaksować.
P. jest tak przemęczony że nawet spanie do 14 nie postawiło go na nogi po całym tygodniu. Nie ma na nic ochoty, nic mu się nie chce, jedyne o czym marzy to leżeć....
Zjednej strony trochę mnie to irytuje, bo ja wstaję pełna sił, wigoru, planów, fantazji, a jak usłyszę jego zmięty głos w telefonie to generalnie ręce mi opdają. Ale z drugiej strony.... rozumiem, staram się zrozumieć. Przecież to nie jest jego wina. Nie jest jego winą że pracuje na umowę o zlecenie i musi zapierdalać jak bura suka żeby dostać 1200 na wypłatę, szczególnie teraz, jak wszystkie auta wysiadają przy takim mrozie i nieraz musi siedzieć do 17 w pracy, marznąć przy tym i dając z siebie wszystko.
Więc nie mam prawa chyba wymagać żeby tryskał entuzjazmem?
Nie powinnam się złościć i naburmuszać o byle gówno?
Tym bardziej że kiedy tak jest, kiedy jestem wściekła, to on robi wszystko by poprawić mi humor. Tak... w czwartek miałam wręcz bezczelny humor. Tak o. Bo przecież dlaczego nie? Mogę sobie pomilczeć, postroić miny, udawać że nie mam ochoty się przytulić. A on... hyh... wstał, wyciągnął czarną malutką torebęczkę i powiedział: "Miało być na Walentynki, ale chciałbym żeby Ci się poprawił humor już teraz" Wyjmuję, patrzę, i jestem w szoku.... piękny srebrny naszyjnik... wzruszyłam się jak głupia, zresztą on też.
Chciałabym coś zrobić, potrafić coś zrobić, żeby go odciążyć.
Jedyne co nam jest do szczęścia potrzebne teraz, to odpoczynek. Wypoczynek. Siła. Spokój.
Kocham tak strasznie tego człowieka, mimo iż nigdy mu tego nie powiedziałam. Boję się że jak to powiem na głos, wszystko runie, tak jak bywało w poprzednich związakch. Ale kocham go jak nikogo wcześniej. Prawdziwie. Szczerze, TRZEŹWO. Chcę żeby był ze mną już zawsze. Chcę żeby pomagał mi wstać z fotela i trzymał za rękę jak będę miała 80 lat.   
skomentuj (0)